Zioła na zawsze pachnące, czyli dziedzictwo MF DOOMa

Zioła na zawsze pachnące, czyli dziedzictwo MF DOOMa
Źródło: Wikipedia Commons

Dla fanów rapu rok 2020 zakończył się bardzo przykrym akcentem. 31 grudnia świat obiegła wiadomość o śmierci Daniela Dumile’a, legendy undergroundowego hip hopu, powszechnie znanego jako MF DOOM.

Raper zmarł 31 października, co przez dwa miesiące było utrzymywane w tajemnicy przez rodzinę i współpracowników. Przykrymi wieściami ze światem podzieliła się jego żona w mediach społecznościowych. Przyczyna zgonu nie została ujawniona. Muzyk 9 stycznia skończyłby 50 lat. 

Dumile był jednym z najbardziej zasłużonych raperów i producentów w hip hopie XXI wieku. Określany jako niezwykle tajemniczy, nieprzewidywalny i nieoczywisty. Znany z kreatywności i płodności artystycznej, wielu aliasów (m.in. King Geedorah, Viktor Vaughn)  i licznych kolaboracji (stworzył niezapomniany projekt Madvillain z Madlibem, współpracował z Danger Mousem, Bishopem Nehru czy muzykami z grupy Czarface). W ciągu całej kariery wydał 6 albumów solowych, 6 albumów współdzielonych oraz wypuścił 17 klipów muzycznych.

MF DOOM lubił metamorfozy i tworzył odrębne, artystyczne persony – komponował muzykę i występował na scenie, podchodząc do zadania z aktorskim zacięciem. Publicznie zawsze wdziewał swoją ikoniczną maskę, wzorowaną na postaci Doctora Dooma z komiksów Marvela. Był przeciwny komercjalizacji swojego prywatnego wizerunku. Wszystko w myśl zasady „muzyka pierwsza, wygląd na drugim planie”.

Dumile’a charakteryzował unikalny styl, niezwykle odważny i świeży jak na lata 00. Łączył w sobie na ogół pogodne, wręcz komiczne instrumentacje oparte na bitach zaczerpniętych z kreskówek i telewizyjnej popkultury, z abstrakcyjną zabawą słowem oraz poważnym przekazem. Nieoczywiste liryczne skojarzenia oraz talent producencki świadczyły o jego geniuszu. Mieszanka pierwiastków dobra i zła była w twórczości DOOMa zawsze obecna. Koniec końców był bohaterem, a zarazem czarnym charakterem undergroundowego rapu.

Nazywany „ulubionym raperem twoich ulubionych raperów”, stał się inspiracją zarówno dla  mainstreamu, jak i alternatywy. Wpływał na artystów takich jak Drake, Mos Def, Childish Gambino, Tyler, the Creator, Earl SweatshirtFlying Lotus, Freddie Gibbs, Danny Brown czy JPEGMAFIA. Był szanowany również poza sceną hip hopową – fascynował chociażby Thoma Yorke’a, lidera Radiohead. Z pewnością nie są to wszyscy twórcy, którzy rezonowali z jego dorobkiem artystycznym.

Jak zawsze przy tak smutnej okazji, jednym z najlepszych sposobów uczczenia pamięci wybitnego muzyka jest słuchanie jego katalogu. Niezależnie od tego, czy będzie to Wasze pierwsze spotkanie ze światem MF DOOMa, czy może powtórna eksploracja dobrze znanego terytorium, odpowiednim wyborem jest kolekcja Metalfingers Presents: Special Herbs, The Box Set Vol. 0-9. Jest to wybór instrumentalnych wersji utworów, które Dumile wyprodukował na potrzeby solowych projektów lub tworzył w ramach współpracy z innymi artystami. Na projekt z 2006, skupiający w sobie materiał z aż 10 albumów pozbawionych wokali, wydawanych pod różnymi szyldami w latach 2001-2005, składają się 82 kawałki trwające w sumie ponad 3 godziny.  Warto odnotować, że na trzeciej płycie znajduje się twórczość grupy KMD, którą na przełomie lat 80. i 90. wraz z Dumilem współtworzył m. in. jego brat, zanim zginął w tragicznych okolicznościach.

Ostateczna kompilacja cyklu Special Herbs jest znakomitym podsumowaniem kariery brytyjsko-amerykańskiego rapera. Jest mieszanką stylów, wpływów i artystycznych kreacji DOOMa z różnych czasoprzestrzeni. Prezentowane przez niego zioła można dawkować i mieszać w dowolnej ilości oraz konfiguracji. Zacząć od początku lub od środka. Słuchać w całości za jednym razem lub na chybił trafił. Wreszcie – wybierać najlepiej brzmiące, najpiękniej pachnące lub najlepiej się kojarzące. Nieważne z jakim podejściem zabierzecie się za skompletowany zielnik. Istotne jest, że na pewno nie będziecie zawiedzeni. Rośliny przesiąknięte są duchem undergroundowego rapera z Nowego Jorku, niepodrabialnego i tajemniczego indywiduum, mistrza w swojej klasie.

Z pełnym spokojem można powiedzieć, że dziedzictwo MF DOOMa będzie żyć i w ziołach, i na muralach, i w muzyce przyszłych pokoleń, a jego pseudonim na zawsze będzie pisany wielkimi literami, tak jak polecił nam to robić. 




Tekst: Kajetan Chabin