“Yasuke”, czyli anime o pierwszym czarnoskórym wojowniku feudalnej Japonii

"Yasuke", czyli anime o pierwszym czarnoskórym wojowniku feudalnej Japonii
Grafika: Anthony Azekwoh | Wikipedia Commons

Historia pierwszego czarnoskórego wojownika na ziemiach japońskich została zaadoptowana na potrzeby animacji dla serwisu Netflix. Anime stworzone przez studio MAPPA miało swoją premierę na platformie 29 kwietnia. Co czyni produkcję wyjątkową i po jakie inspiracje sięgają jej twórcy?

Fabuła zaledwie 6-odcinkowego serialu oparta jest na prawdziwej historii mężczyzny o afrykańskim pochodzeniu, który w 1579 przybył na Wyspy Japońskie wraz z portugalską misją jezuicką. Był jednym z wielu niewolników i służących na portugalskich statkach w drugiej połowie XVI w., ale pierwszym, którego imię zapisało się w historii w sposób tak wyraźny.

O ile pierwotna tożsamość mężczyzny pozostaje tajemnicą, w Japonii znany był jako Yasuke. Ciemnoskóry i wysoki Afrykanin zafascynował jednego z najbardziej wpływowych panów feudalnych (daimyō) schyłku ery wojen domowych w kraju, Odę Nobunagę. Yasuke wsławił się służbą u  jednego z ojców nowożytnej Japonii, a także chronił go podczas incydentu z 1582, kiedy w wyniku zdrady Nobunaga został zmuszony do samobójstwa. Dalsze losy czarnoskórego wojownika nie zostały spisane.

Co istotne, twórcy anime zrezygnowali z wiernego przedstawienia wydarzeń w realiach XVI-wiecznej Japonii. Odchodząc od gatunkowej animacji historycznej, pozwolili sobie na większą swobodę twórczą. Widz jest więc skonfrontowany ze światem przedstawionym w alternatywnej rzeczywistości, pełnym magii i technologii znanej z produkcji sci-fi. Kraj pogrążony w wojnie domowej jest areną starć mechów, potężnych wojowników o nadnaturalnych zdolnościach oraz sił ciemności, reprezentowanych przez przerażające stworzenia.

Tło historyczne oraz biografia protagonisty służą zatem jako pewnego rodzaju inspiracja, która umożliwiła twórcom stworzenie efektownego widowiska. O ile zastosowanie tak kreowanej narracji może niewątpliwie przyczyniać się do uatrakcyjnienia dzieła i przedstawionej fabuły, niekoniecznie przypadnie ona każdemu do gustu. Warto jednak nadmienić, że rewitalizacja poszczególnych okresów historycznych czy wydarzeń z dziejów Japonii przy pomocy alternatywnych rzeczywistości jest lubianą i często wykorzystywaną praktyką w szerzej pojmowanej popkulturze.   

Głównym reżyserem i scenarzystą serialu jest LeSean Thomas. Animacją zajęło się z kolei  japońskie studio MAPPA, które odpowiada obecnie za realizację m. in. ostatniego sezonu kultowego Attack on Titan. Głosu postaci Yasuke w wersji japońskiej użyczył Jun Soejima, a w angielskiej Lakeith Stanfield, młody aktor znany z ról w filmach Uciekaj!, Na noże, Nieoszlifowane diamenty czy Judas and the Black Messiah (nominacja do Oscara). Stanfield gra także jedną z głównych postaci w serialu Atlanta, projekcie realizowanym przez Donalda Glovera, szerzej znanego jako Childish Gambino.

Ścieżką dźwiękową do serialu zajął się Flying Lotus, nominowany do nagrody Grammy producent muzyczny oraz założyciel wytwórni Brainfeeder, tworzący muzykę z pogranicza szeroko rozumianej elektroniki i instrumentalnego hip hopu. Obok uznanego twórcy, w projekcie gościnnie występuje również Thundercat, którego głos usłyszymy w openingu Black Gold, a także Niki Randa, śpiewająca w endingu Between Memories. Na albumie nie zabrakło też rapera Denzela Curry.

Pisząc o Yasuke, nie sposób nie wspomnieć o kultowej serii Afro Samurai. Początkowo w formie niezależnej mangi Takashiego Okazakiego, wydawana była na przełomie lat 90. i 00., by w końcu doczekać się adaptacji w formie 5-odcinkowego serialu anime w 2007 i filmowego sequelu w 2009. Realizacja obu animacji przypadła studiu Gonzo, odpowiedzialnemu w poprzednich latach za ekranizacje m. in. klasycznych już serii Hellsing czy Gantz. Głosu Afro w angielskiej wersji językowej użyczył nie kto inny jak Samuel L. Jackson, a jego antagoniście sam Ron Perlman. Z kolei ścieżkę dźwiękową do obu produkcji skomponował RZA, faktyczny lider legendarnej hip hopowej grupy Wu-Tang Clan

Do pewnego stopnia można by pokusić się o nazwanie Yasuke duchowym spadkobiercą Afro Samuraia. Bohater z produkcji Netflixa, podobnie do protagonisty z dzieła Okazakiego, jest w końcu czarnoskórym wojownikiem o ponadprzeciętnych umiejętnościach szermierczych. Pełne scen walki oraz upakowane akcją narracje opierają się w dużej mierze na przedstawieniu historii obu  postaci, ich traumatycznych przeżyć oraz krętej drogi po odkupienie.

Co więcej, świat przedstawiony produkcji nie jest oparty na rzeczywistości prawdopodobnej, lecz alternatywnej, niepozbawionej zaawansowanej technologii czy niewytłumaczalnych zjawisk nadprzyrodzonych. Zarówno od strony stylistycznej, jak i za sprawą klimatycznie grającej w tle muzyki, animacje balansują pomiędzy światem wschodnim i zachodnim.  Interesujący pozostaje również fakt, że także Afro z mangi Okazakiego został w pewnej mierze oparty na historycznej postaci z XVI wieku.

Jednakże o ile historia wojownika z gęstą czupryną zakończyła się lata temu, o tyle plany zespołu odpowiedzialnego za serial Yasuke rozciągają się poza jeden sezon. Czas pokaże, jak czarnoskórzy wojownicy wpisywać się będą w charakter japońskiej animacji w przyszłości.   

 

Tekst: Kajetan Chabin