Punk, który nadejdzie – kim są Samurai z Cyberpunka 2077?

Punk, który nadejdzie – kim są Samurai z Cyberpunka 2077?
Źródło: cyberpunk.net

Czwartkowa premiera Cyberpunka 2077 była wydarzeniem, na który fani produkcji CD Projekt RED musieli czekać aż 8 lat. 10 grudnia dobiegł końca festiwal zapowiedzi, obietnic, zwiastunów oraz wielkiego szumu medialnego. Co więcej – dzień oficjalnego wypuszczenia produktu na rynek stał się znaczącą datą w historii globalnej branży rozrywki elektronicznej. O niecodziennych oczekiwaniach poświadczyć może fakt, że gra wprowadziła zamieszanie nie tylko na platformach komputerowej dystrybucji cyfrowej, takich jak Steam czy GOG.com, tworząc przy tym rekordowy ruch w środku nocy i przeciążając serwery, ale na przestrzeni ostatnich miesięcy stała się również tematem rozmów ludzi, którym niekoniecznie po drodze z grami wideo czy cyberpunkową stylistyką. Znajdą się również  komentatorzy, którzy powiedzieliby, że wielokrotnie przekładany start produkcji do pewnego stopnia dzieli nasze postrzeganie gier jako medium oraz całej popkultury na czas “przed” i “po” Cyberpunku 2077, czy nam się to podoba czy nie.

Cyfrowe przygody protagonisty o tajemniczym pseudonimie V są efektem długotrwałych przygotowań, ogromnych wydatków i wielu poświęceń setek, a nawet i tysięcy ludzi. Jednym z istotnych elementów świata przedstawionego jest ścieżka dźwiękowa. Soundtrack, który opiewa podobno na ponad 7 godzin materiału(!), został skomponowany przez Marcina Przybyłowicza, Piotra Adamczyka i Paula Leonard-Morgana. Nie należy zapominać jednak o utworach stworzonych na potrzeby gry przez wachlarz współczesnych muzyków. W przygotowanie materiału zaangażowało się sporo znanych wykonawców, m. in. Grimes, Run The Jewels, A$AP Rocky, Nina Kraviz, Ratboy czy Blue Stahli, a także wiele innych twórców (wartym odnotowania punktem listy jest aż 20 utworów w tematyce elektronicznej wydanych przez artystów z MOSTu – polskiego, undergroundowego labelu, współpracującego z wytwórnią Prosto).

Jednak, spośród wszystkich innych kompozytorów, jeden zespół wyróżnia się w sposób szczególny. To właśnie szwedzkiemu, post hardcore’owemu zespołowi Refused przeznaczono wcielenie się w Samurai – fikcyjny rockband z Night City. Tak obsadzone stanowisko samo w sobie nie byłoby może niczym niecodziennym, w końcu część z przytoczonych twórców również wciela się w swoje cyfrowe odpowiedniki – np. Grimes w grze występuje jako Lizzy Wizzy, gwiazda popu z miasta przyszłości 2077. Faktem jest jednak, że losy wokalisty Samurai, Johnny’ego Silverhanda, emerytowanego muzyka i antysystemowca, granego przez Keanu Reevesa, są ściśle powiązane z V, któremu postać towarzyszy przez większość rozgrywki. Można więc śmiało powiedzieć, że gracz nie będzie mógł przejść obok Refused obojętnie, nawet jeśli nie będzie miał z nimi bezpośredniej styczności.

Grupa założona została w 1991, w leżącym na dalekiej północy mieście Umeå. Oryginalny skład tworzyli wokalista Dennis Lyxzén, gitarzysta Pär Hansson, basista Jonas Lidgren i perkusista David Sandström. Przekrój stylistyczny zespołu i jego ewolucję można prześledzić na podstawie 3 albumów studyjnych, które nagrał w latach 90. XXw.: This Just Might Be… The Truth, Songs to Fan the Flames of Discontent oraz The Shape of Punk to Come.

Pierwszy z nich, wyprodukowany w 1994, był płytą typowo hardcore punkową. Muzyka na nieco ponad 30 minutach materiału cechuje się krótkimi, zwartymi kompozycjami, energicznym gitarowym graniem i wykrzyczanym politycznym przekazem. W sposób bardzo czytelny bierze garściami z nurtu kojarzonego z latami 80. i legendarnymi amerykańskimi zespołami pokroju Minor Threat, Black Flag, Dead Kennedys czy Bad Brains. Jednak niemal czysto hardcore’owe granie w połowie lat 90. pozostawia niedosyt. O ile dekadę wcześniej naturalny spadkobierca brytyjskiego punka przeżywał rozkwit i cieszył się dużą popularnością, w epoce grunge’u i post hardcore’u schyłkowego okresu XX wieku w swojej czystej formie był już nieco wtórny.

Refused na wczesnym etapie swojej kariery nie mieli jeszcze pomysłu na oryginalne brzmienie, co zaowocowało schematycznymi kompozycjami, które trudno na krążku od siebie odróżnić. Z pewnością, część z przedstawionych przez zespół rozwiązań może się podobać, a pewne segmenty zapaść na jakiś czas w pamięć, jednak całość raczej nie zrobi na współczesnym słuchaczu większego wrażenia.

Kolejny z albumów studyjnych, Songs to Fan the Flames of Discontent, pojawił się w 1996. Przy jego okazji szwedzki kolektyw pozwolił sobie na nieco więcej eksperymentalnej swobody, jednocześnie pozostając na gruncie hardcore’u. Zaproponowana przez zespół estetyka, czerpała po części z alternatywnego metalu lat 90., pozwalając grupie na większe zróżnicowanie stylistyczne oraz ciekawsze kompozycje. Co istotne, technika wokalna Lyxzéna uległa zasadniczej zmianie. W odróżnieniu od poprzedniego wydawnictwa, przypominała krzyk bardziej melodyjny i dzisiaj kojarzony z nurtem screamo. Tak nagrany krążek był bardziej przemyślaną i spójną kolekcją utworów, która nie pozwalała słuchaczowi przejść obok niej obojętnie. Jednocześnie zapowiadała nowe tropy, którymi Refused mieli podążyć na swoim ostatnim albumie z lat 90., który okazał się najbardziej kontrowersyjnym projektem w ich karierze.

Nagrany w 1998 The Shape of Punk to Come okazał się najlepszą i jednocześnie najgorszą płytą zespołu. Eksperymentalnie łącząc ze sobą stylistykę tak odrębnych gatunków muzycznych jak jazz, elektronika czy nawet folk, przy jednoczesnym inkorporowaniu archiwalnych nagrań głosowych, zespół wyprzedził swoje czasy. Niestety, dojrzałe brzmienie projektu miało opłakane skutki. Długie kompozycje zbudowane na kontrastach, zawierające w sobie na przemian bardzo szybkie i głośne gitarowe granie, jak również wręcz poetyckie momenty odprężenia, okazały się zbyt dużym szokiem kulturowym zarówno dla krytyków, jak i fanów. Romans zespołu z nowymi, niekonwencjonalnymi sposobami prowadzenia muzycznej narracji, doprowadził do małego zainteresowania projektem, praktycznego braku promocji zespołu oraz występów, na których świeciło pustkami.

Narastające napięcie dało się wyczuć również pomiędzy członkami zespołu, którzy ostatecznie podziękowali sobie za współpracę i skłonili się ku indywidualnemu rozwojowi. Niemniej jednak należy podkreślić, że trzecim albumem Refused pokazali szerokiej publiczności gotowość do wkroczenia na terytorium post hardcore’u. Z dzisiejszej perspektywy The Shape[…] zaskakuje słuchacza na każdym kroku i uderza świeżością. Czas pokazał, że krążek jest jedyny w swoim rodzaju, co pozwala postawić grupę w jednym szeregu, obok tak znakomitych zespołów lat 90. i 00. XXI w. jak ich gatunkowi rówieśnicy z Unwound, At the Drive-In, Fugazi czy Drive Like Jehu.

Ostatecznie, historia grupy kończy się happy endem. Po ponad 15 latach Refused usiedli razem przy jednym stole i skomponowali dwa studyjne albumy, Freedom oraz War Music, kolejno w 2015 i 2019. Stali się również Samurai – najgorętszą kapelą w Night City, metropolii unieśmiertelnionej przez CD Projekt RED, co z pewnością przyniesie im powtórny rozgłos oraz wielu nowych fanów. Czy jest to powrót w wielkim stylu? Dla części dawnych słuchaczy wiadomość o ponownym zejściu się członków zespołu była pewnie miłym zaskoczeniem, inni z kolei raczej nie sięgną po nowe wydawnictwa. Warto zaznaczyć, że zarówno dwa najnowsze albumy, jak również 8 utworów Samurai z Cyberpunka 2077, są utrzymane w podobnej stylistyce. Nie będzie zaskoczeniem stwierdzenie, że materiał znacząco odbiega poziomem od ich opus magnum z 1998 i może zwyczajnie nie przypaść do gustu. W końcu powszechnie znaną prawdą jest, że starzenie się nie służy ani punkom, ani ich muzyce.

 

Tekst: Kajetan Chabin