Nagrody Grammy w 63. odsłonie

Nagrody Grammy w 63. odsłonie
Źródło: grammy.com

Najważniejsze nagrody muzyczne rozdane po raz kolejny. Podczas 63. edycji ceremonii triumfowały kobiety, które zdobyły statuetki w czterech najważniejszych kategoriach. Jak co roku, nie obyło się także bez wielu emocji wokół nominacji, laureatów czy samych występów podczas gali, która przyjęła w 2021 bardziej hybrydową formułę.     

Tradycyjnie, Grammy Awards przyznaje się jednego dnia podczas dwóch wydarzeń. Oba odbyły się w niedzielę 14 marca na terenie Los Angeles Convention Center oraz po części w Staples Center, które do tej pory służyło za główną lokalizację wieczornej ceremonii. Decyzja o zmianie miejsca zasadniczej uroczystości oraz ograniczenie ilości uczestników podyktowane były wymogami sanitarnymi.

Pierwsze z niedzielnych wydarzeń nie było transmitowane telewizyjnie, ale dostępne później do obejrzenia w całości na stronie internetowej organizatorów. Również z przyczyn pandemicznych, z nominowanymi oraz laureatami łączono się przez Internet, podobnie jak miało to miejsce chociażby podczas zeszłorocznej gali Rock and Roll Hall of Fame. Planowane występy w pierwszej części dnia nagrane były z wyprzedzeniem oraz puszczone w formie transmisji. Co istotne, chociaż większość nagród trafia do rąk muzyków właśnie wtedy, ceremonia służy jako pewnego rodzaju rozgrzewka przed głównym oraz bardziej komercyjnym pokazem wieczornym.

Jeszcze przed samą galą, organizatorzy wydarzenia oraz jury konkursu było ostro krytykowane. Jak zawsze, kwestionowano zasadność niektórych kategorii (i tak zmienionych już w wyniku protestów antyrasistowskich po zamordowaniu George’a Floyda w maju zeszłego roku), a także wartość części kompozycji rozpatrywanych przez komisję.

Prawdziwy skandal wybuchł w momencie, w którym the Weeknd nie uzyskał nominacji w żadnej z kategorii. Muzyk publicznie zbojkotował nagrody oraz ludzi, którzy je przyznają, deklarując niezgłaszanie własnej twórczości do konkursu w przyszłości. Sprawa odbiła się szerokim echem w środowisku fanów oraz krytyków, ponieważ zarówno album After Hours, jak i singiel Blinding Lights, okazały się wielkim sukcesem komercyjnym. Płyta wymieniana była w wielu podsumowaniach roku, a utwór stał się jedynym w historii, który przez całe 52 tygodnie utrzymywał się w Top 10 listy Billboard Hot 100.

Jeśli chodzi o przyznane nagrody, ich laureatki pobiły parę rekordów. Płytą roku okrzyknięta została Folklore Taylor Swift, co uczyniło ją jedyną artystką w historii z trzema nagrodami w tej kategorii. Statuetka za utwór roku powędrowała do H.E.R za I Can’t Breathe, a nagraniem roku okazał się Everything I Wanted Billie Eilish. Młoda piosenkarka została również doceniona za No Time To Die, motyw przewodni do ostatniego filmu o Jamesie Bondzie z Danielem Craigiem w roli głównej.

Z kolei najlepszą wschodzącą artystką okrzyknięta została Megan Thee Stallion (jako pierwsza raperka wyróżniona w tej kategorii od czasu statuetki dla Lauryn Hill w 1999), która otrzymała również nagrodę za najlepsze wykonanie rapowe oraz utwór rapowy wraz z Beyoncé za Savage. Jednak to druga z wokalistek stała się prawdziwą gwiazdą wieczoru. Oprócz wspomnianych dwóch wyróżnień, wygrała w kategorii najlepsze wykonanie R&B (Black Parade) oraz najlepszy teledysk (Brown Skin Girl), co składa się w sumie na aż 28 statuetek Grammy w ciągu całej jej kariery. Tym samym, stała się najbardziej utytułowaną artystką solową w historii prestiżowej nagrody.

Warto przedstawić jeszcze paru laureatów w pozostałych kategoriach. Pierwszym wyróżnieniem na koncie może pochwalić się Harry Styles za Watermelon Sugar w kategorii najlepsze solowe wykonanie popowe. Najlepszym wokalnym albumem popowym okazał się Future Nostalgia Duy Lipy. Najlepsze rockowe wykonanie powędrowało z kolei do Fiony Apple (Shameika), której zeszłoroczny album Fetch the Bolt Cutters otrzymał także nagrodę za najlepszy album muzyki alternatywnej. Za najlepsze wykonanie metalowe uznano Bum-Rush grupy Body Count. Brittany Howard uzyskała statuetkę za najlepszy utwór rockowy (Stay High), a weterani z The Strokes – za najlepszy album rockowy (The New Abnormal).  W kategorii najlepszy progresywny album R&B wygrał Thundercat i jego It Is What It Is. Najlepszym wykonaniem melodycznego rapu okazał się z kolei wyśmienity Lockdown Andersona .Paaka.

Nagrody Grammy to także czas na spojrzenie w przeszłość. Pośmiertnie wyróżniony dwoma nagrodami został zmarły w lutym Chick Corea, legendarny pianista jazzowy i kompozytor. Uhonorowano także twórczość Johna Prine’a, wielkiego artysty country, który zmarł w kwietniu zeszłego roku. Otrzymał trzy nagrody – dwie za utwór I Remember Everything oraz jedną za całokształt twórczości. 

Ciekawe wydają się jeszcze dwie nagrody. Pierwszą z nich jest statuetka za najlepszy współczesny album muzyki chrześcijańskiej, która powędrowała do Kanyego Westa za Jesus Is King. Przewrotnym wydaje się fakt, że kontrowersyjny projekt przyniósł artyście pierwsze wyróżnienie od 8 lat. Z kolei islandzkiej kompozytorce i wiolonczelistce Hildur Guðnadóttir przyznano nagrodę za ścieżkę dźwiękową do Jokera Todda Phillipsa, za którą rok wcześniej otrzymała także Oscara, Złoty Glob oraz nagrodę filmową BAFTA. W historii żadnej artystce solowej nie udało się odnieść tak dużego sukcesu za sprawą jednego projektu. Warto nadmienić, że na poprzedniej gali nagród Grammy wyróżniona została także za soundtrack do serialu Czarnobyl produkcji HBO.

Do najciekawszych występów należy zaliczyć prowokujące  show Cardi B i Megan Thee Stallion, które wykonały ocenzurowaną wersję szokującego hitu WAP, wysmakowane i sensualne wystąpienie Silk Sonic przy okazji Leave The Door Open, czy chociażby metalowy performance Poppy. Również Doja Cat zupełnie zaskoczyła publiczność futurystycznym widowiskiem – niespotykaną dotąd odsłoną przeboju Say So. Na koniec należy także wspomnieć o intymnym występie duetu Billie Eilish/Finneas (Everything I Wanted) oraz urzekającym Harrym Stylesie (Watermelon Sugar).

Tekst: Kajetan Chabin