Media społecznościowe Trumpa i atak na Kapitol

Media społecznościowe Trumpa i atak na Kapitol
Źródło: Wikipedia Commons

Facebook i Instagram zablokowały konta Prezydenta Stanów Zjednoczonych „na czas nieokreślony”. Sprawę skomentował Mark Zuckerberg, potwierdzając, że blokada potrwa przynajmniej do momentu objęcia stanowiska przez Joego Bidena.

Środowe wtargnięcie zwolenników Trumpa na Kapitol, nie pozostawia żadnych wątpliwości odnośnie wpływu narracji obecnego Prezydenta, na pogrążone w kryzysie społeczeństwo Stanów Zjednoczonych. Po przegranych wyborach, Trump wykorzystywał każdą okazję by podważyć ich ważność. Swoich obserwatorów w mediach społecznościowych, codziennie zalewał seriami postów dotyczących sfałszowanych i ustawionych wyborów oraz insynuacjami dotyczącymi spisku Demokratów.

Teorie spiskowe w ostatnim czasie ogarnęły społeczeństwo Stanów Zjednoczonych. Obecnie najczęściej komentowaną z nich jest zapewne tzw. Teoria QAnon. Ta dotyczy pedofilsko-satanistycznego kręgu, składającego się z Demokratów i celebrytów oraz anonimowej postaci działającej by zniszczyć tę strukturę od środka. Najbardziej zatwardziali wyborcy Trumpa właśnie w nim dostrzegają tego anonimowego bohatera.

Donald Trump zapytany o QAnon powiedział Słyszałem, że to ludzie, którzy kochają nasz kraj.

Zamiłowanie Trumpa do teorii spiskowych w pewnym stopniu doprowadziło do środowego ataku na Kapitol. Ciągłe powtarzanie haseł o ustawionych, zmanipulowanych wyborach, w praktyce sprowadza się do podżegania coraz bardziej sfrustrowanego tłumu.

To zostało dostrzeżone przez władze Facebooka. Zablokowano konta Trumpa na głównej stronie serwisu i na Instagramie. W komentarzu do tej sprawy, Mark Zuckerberg napisałUważamy, że ryzyko umożliwienia Prezydentowi dalszego korzystania z naszej usługi w tym okresie jest po prostu zbyt duże.

Facebook zareagował dopiero po tym jak zablokowane zostało konto na Twitterze Prezydenta. Stało się tak z powodu wpisu komentującego zachowanie ludzi sztormujących Kapitol. Trump napisał w nim, że rozumie ich ból.

Reakcja serwisów społecznościowych jest jednak szokująco opóźniona. Od czasu wyborów większość Tweetów Trumpa zawiera adnotację o treści – To twierdzenie dotyczące wyobrów jest wątpliwe i nie można na nie odpowiedzieć, retweetować go ani polubić ze względu na ryzyko związane z agresją. [This claim about election fraud is disputed and this Tweet can’t be replied to, Retweeted or liked due to a risk of voilence.] Nie można więc mówić, że moderatorzy witryn nie byli świadomi ryzyka, jakie niosą tego typu wypowiedzi. Dopiero śmierć czterech osób w trakcie ataku na Kapitol zdołała ich przekonać.