Kto się nami zaopiekuje? Kryzys płodności i koniec hegemonii 500+

Kto się nami zaopiekuje? Kryzys płodności i koniec hegemonii 500+
Źródło: Krytyka Polityczna

Jakiego państwa oczekujemy? Jakie będzie dla nas najlepsze? Czy już niedługo wszyscy będziemy potrzebować wsparcia socjalnego? Odpowiedzi szukamy w dwóch, pozornie nie związanych ze sobą raportach, które nie tylko ujawniają nasze oczekiwania, ale również obliczają nasze szanse.

Dr Shanna Swan, wykładająca medycynę środowiskową i zdrowie publiczne w Nowym Jorku, od lat bada wpływ czynników środowiskowych na płodność człowieka. Wedle jej wcześniejszych publikacji, liczba plemników produkowanych przez zachodniego mężczyznę spadła o połowę na przestrzeni ostatnich 40 lat. W bezpośredni sposób wpływa to na stopień płodności w nowoczesnym społeczeństwie. Najnowsza książka dr Swan również nie napawa optymizmem.

Świadczy o tym choćby sam tytuł publikacji. Dreszcze wywołuje już jego podstawowa forma – Odliczanie (Count Down), to jednak jego pełna wersja napawa prawdziwą zgrozą – Odliczanie: Jak współczesny świat wpływa na produkcję spermy, osłabiając męskie i żeńskie zdolności reprodukcyjne, w konsekwencji zagrażając przyszłości gatunku ludzkiego. (How Our Modern World Is Threatening Sperm Counts, Altering Male and Female Reproductive Development, and Imperiling the Future of the Human Race). Niepokojące dane, którym poświęcona jest publikacja, dotyczą przede wszystkim wpływu plastiku i chemikaliów codziennego użytku na produkcję spermy i zdrowie płodu.

Według badań prof. Swan aktywne hormonalnie chemikalia obecne w plastiku, którego używamy na co dzień, przyczynią się do tak poważnego kryzysu płodności, że już w 2045 roku większość par będzie zmuszona do stosowania alternatywnych form zapładniania. Te przerażające dane budzą jeszcze większy niepokój, zważywszy na już teraz postępujący na zachodzie kryzys demograficzny.

W ten sposób przechodzimy do Polski, gdzie trwa okres rozliczania rządu ze skuteczności 500+. Okres ten niewątpliwie zapoczątkowała publikacja Sławomira Sierakowskiego i Przemysława Sadury Koniec hegemonii 500+. Raport sporządzony przez badaczy, poparty sondażami, wywiadami i analizą grup fokusowych, reprezentuje oczekiwania polskiego elektoratu wobec polityki partii rządzącej.

500+, flagowy program PiS, który miał teoretycznie walczyć z polskim kryzysem demograficznym, nie sprawdza się. Przynajmniej nie w swoich założeniach teoretycznych. Nie można mu odmówić walorów kiełbasy wyborczej, ale – co również zaznaczają autorzy Końca hegemonii – taka interpretacja programu nie jest już aktualna. Wyborcy obecnie traktują 500+ jako pewnik, którego nikt nie odważy im się odebrać. Nie wzbudza on jednak żadnych emocji i na pewno nie może być dalej interpretowany jako czarny koń kampanii wyborczej PiS.

500+ to jednak nie tylko przejaw populistycznego rozdawnictwa. Nikt dziś nie wątpi w udział programu w zwalczaniu realnego ubóstwa wśród dzieci. Jest również filarem całej “polityki rodzinnej” PiS, na którą przeznaczamy obecnie 4% PKB. Nie spełnił jednak swojego teoretycznego założenia, które może na dłuższą metę okazać się zdecydowanie ważniejszym problemem niż ideologiczna krucjata PiS.

Kryzys demograficzny to realny problem, z którym państwo powinno walczyć nowoczesnymi i skutecznymi środkami. Liczba urodzeń w pierwszym kwartale 2021 roku była o 5 tys. niższa niż przed rokiem. Co przy znacznie większej liczbie zgonów odnotowanej w tym roku, daje przerażający bilans. Nie możemy również zapominać o badaniach dr Swan, które dodatkowo nawołują do zwiększenia wysiłków wkładanych w politykę prorodzinną.

Choć w przypadku polityki obozu rządzącego w Polsce, nawet najmniejszy ruch w stronę uspokojenia nastrojów społecznych, będzie można nazwać kampanią prorodzinną. W końcu jak planować rodzinę w kraju, w którym co tydzień wypowiadana jest wojna, choćby tylko ideologiczna?