Domina nowej ery – rozmowa o pracy seksualnej w Polsce

Domina nowej ery – rozmowa o pracy seksualnej w Polsce

Jak zaczęła się Twoja przygoda z przysłowiową kamerką?

Zaczęło się tak, że ja od paru ładnych lat mam zdiagnozowaną agorafobię, czyli lęk przed przebywaniem na otwartych przestrzeniach oraz zaburzenia lękowe z epizodami depresyjnymi. No i w tzw. „normalnej” pracy zawsze było mi ciężko. Pracowałam jako kelnerka i było ok, ale potem psychika zaczęła mi bardziej siadać i wszystkie wyjścia z domu zaczęły być ciężkie. Przez około trzy lata w ogóle nie pracowałam. Ten okres poświęciłam na psychiczne zbieranie się w sobie, przekonałam się, że ja też chce pracować w ten sam sposób jak osoby, które śledziłam na social mediach. Wreszcie w październiku zeszłego roku stwierdziłam, że to właśnie praca idealna dla mnie: nie muszę wstawać o siódmej, wychodzić z domu w pośpiechu i o siódmej trzydzieści być już poza domem. Dla mnie wyjście z domu, albo kontakt z nieznajomymi, powoduje ataki paniki. W tej pracy jestem w bezpiecznym środowisku i nie muszę się do niczego zmuszać.

Jak wygląda Twoja praca na co dzień?

Moja praca wymaga mocnego spięcia się w sobie, żeby mieć ten plan dnia. To wszystko zależy od dnia. To co robię to na przykład planuję wszystko tak, żeby jeden dzień pracować, a jeden odpoczywać. Żeby pozwolić mojemu ciału na odpoczynek. Jest to, nie ukrywam, praca męcząca fizycznie. Staram się mieć- jeden dzień pracy, a jeden wolnego, albo ewentualnie- dwa dni pracy i jeden wolnego. Jak pracuję to ten dzień wygląda tak, że wstaję o dziesiątej, piję kawkę, robię sobie makijaż, umyję się i tak dalej. Trochę przyjemności! (śmiech) Potem siedzę na telefonie i czekam aż ktoś do mnie zadzwoni albo napisze. Zazwyczaj są to ludzie z biegu, zwłaszcza na pokazy. Pracując na dwa fronty, łączę ze sobą bycie dominą i pracowanie na kamerkach, więc jeżeli mam umówioną sesję to najczęściej z godzinnym lub dwugodzinnym wyprzedzeniem. Chociaż są też osoby, które umawiają się na przykład dwa dni wcześniej. Jeśli nie, to jestem po prostu pod telefonem i jak ktoś zadzwoni to się z nim umawiam; albo na pokaz albo na sesję.

Jeszcze jest taki „side job”. Z pokazami łączą się seks telefony, smsy i nagrywanie filmików. Najczęściej umawiam się na sesję i wtedy przygotowuję od razu wszystko co będzie mi potrzebne, bo umawiam się z godzinnym wyprzedzeniem. Natomiast jeżeli ktoś dzwoni w spawie pokazu, to umawiam się zwykle na za pięć minut, żeby po prostu mieć czas ubrać się w bieliznę. Zwykle to są bardzo konkretne osoby, które są zdecydowane, że chcą pokaz tu i teraz, chcą sobie zrobić dobrze i tyle.

Czy jest to dla Ciebie wyczerpujące fizycznie i psychicznie? Czy sprawia Ci to raczej przyjemność?

Szczerze mówiąc to lubię. Zawsze interesowała mnie seksualność. Lubiłam też swoje ciało. Lubiłam również pracę z ciałem, czy to swoim czy czyimś. Jednym z moich marzeń jest zrobienie kursu masażu, żeby mieć więcej styczności z ciałem. To jest według mnie super materiał do pracy. Zatem psychicznie mnie to raczej nie męczy. Staram się zachować higienę pracy, dzięki temu mam czas na wytchnienie. Fizycznie to potrafi zmęczyć. Jeśli mam sesję, to jednak jest to godzina fizycznej pracy. Mówiąc już bardzo graficznie, to wygląda tak, że przez godzinę kogoś biję, a to faktycznie potrafi zmęczyć. Tak samo jest z pokazami. Nie robię tego w momencie, kiedy moje ciało jest gotowe, tylko robię to po prostu totalnie z biegu. Fizycznie potrzebuję też tego odpoczynku, bo bywa to męczące. Zwłaszcza, gdy mam taki dzień, że mam pokaz za pokazem przez dwie, trzy godziny.

Czyli widujesz się z ludźmi również twarzą w twarz?

Tak, właśnie na sesjach. Mam taką granicę, że nie potrafiłabym się rozebrać przy kimś, albo uprawiać seksu z kimś do kogo nie czuję jakiejś chemii. Są osoby, które pracują w ten sposób i bardzo to szanuję, ale taka po prostu jest moja granica, że ja personalnie bym tak nie potrafiła. Natomiast jeśli chodzi o dominację, to tutaj nie mam z tym problemu. Jestem ubrana, nie jest to dla mnie seksualne w taki sposób. Nikt wtedy nie dotyka mojego ciała. Także na sesje widuję się twarzą w twarz.

Co zmieniło się w Twojej pracy w momencie wybuchu pandemii?

Zmieniło się, że tak powiem, w dwie strony. Jeśli chodzi o sesje dominacji to bardzo zmalał na nie popyt. Do tego stopnia, że teraz mam trzy/cztery sesje w tygodniu, a kiedyś miałam na przykład dwie dziennie.

Jeśli chodzi o pracę online to z kolei poleciało w górę. Ludzie siedzą w domach i jest więcej klientów na pokazy, smsy i tak dalej. Przez pierwsze pół roku pracowałam na Show up’ie i w pierwszej fazie pandemii przybyło tam bardzo dużo nowych osób. Dużo osób, które straciły pracę i chciały sobie po prostu dorobić. To z kolei spowodowało spadek mojej oglądalności, bo wszyscy byli bardziej rozproszeni. Wtedy właśnie przeniosłam się na prywatne pokazy. Dodałam ogłoszenie na Roxie, bo wprowadzili nową kategorię – seks telefon. W to wliczają się pokazy, filmiki, etc. Gdy zaczynałam było dużo klientów. Potem się trochę rozluźniło w kontekście rządowych restrykcji, więc miałam więcej klientów na żywo, a mniej na pokazy. Teraz znowu jest wzrost.

Z samych sesji nie byłabym w stanie się obecnie utrzymać, jeśli chodzi o „online” to już tak. Na początku, tj.: przed pandemią, byłam w stanie utrzymać się tylko z sesji i zarobić na czynsz w tydzień, albo nawet krócej. Teraz jest to zdecydowanie mniej pewne.

Powiedz mi proszę jak pandemia wpłynęła na Ciebie. Wiem, że dla niektórych okazja do zwolnienia tempa była zbawienna.

Na myślałam, że w ogóle nie będzie mnie to dotyczyć. Jak się zaczęło w Polsce, to moje lęki skoczyły do poziomu, który całkowicie mnie przerósł. Mam wrażenie, że dużo osób przez całą tą sytuację zaczęło mieć problemy psychiczne, a ci którzy już wcześniej się z czymś borykali, to zaliczyli skok w dół swojego stanu. Potem zaczęłam się oswajać z całą tą sytuacją. Na obecny moment jestem już przyzwyczajona do tego jak to wszystko wygląda. Dla mnie najcięższa była kwarantanna.

Czujesz się aktywistką, za sprawą swojego działania w mediach społecznościowych, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce w Polsce?

Chciałabym się czuć. Chciałabym czuć, że mam jakiś realny wpływ. Mam wrażenie, że trochę tak jest. Z jednej strony nie czuję się do końca aktywistką, bo nie byłam na żadnym proteście z powodu swojej psychiki. Zatłoczone miejsca to jest dla mnie instant atak paniki.

Wspierasz też nie tylko prywatnie, ale również nagłaśniając całą sprawę.

Właśnie próbuję. To jedyne co mogłam zrobić, bo nie mogłam tam być.

A aktywistkę w kwestii zmieniania podejścia Polaków do tematów, które w naszym kraju wciąż pozostają tabu? Takich jak seksualności czy akceptacja własnego ciała.

Na pewno staram się to robić. Chciałabym fajnie wykorzystać swoje zasięgi. Chciałabym przekazywać rzeczy, które wydają mi się ważne. Które mogłyby coś zmienić na świecie, żeby był troszkę lepszym miejscem. Bardziej otwartym i tolerancyjnym.

Co chciałabyś robić dalej w kontekście rozwoju swojej kariery?

Chciałabym dalej rozwijać się w pracy seksualnej. Mocno się w tym odnalazłam. Jeśli chodzi o bardziej sprecyzowane plany, to chciałabym założyć własną stronę internetową, związaną z ogólnie pojętą dominacją. Chciałabym się realizować w pracy z ciałem, na żywo, z drugą osobą.

Oprócz tego, chciałabym kiedyś założyć własne studio, żeby przyjmować tam uległych. To wszytko daje mi dużą praktyczną wiedzę o seksualności człowieka. Także w przyszłości, kiedy moja psychika będzie w lepszym stanie, a ja sama będę w stanie iść na studia, to chciałabym studiować psychologię, specjalizując się następnie z seksuologii. Moja praca daje mi bardzo dużą wiedzę o seksualności. O tym z czym ludzie mają problem, nad czym trzeba pracować.

Chciałabym odnaleźć na pewnym etapie taki balans, aby łączyć jedno i drugie. Fajnie jakby świat się na tyle zmienił, żeby nie było to tematem tabu.

Masz jakieś prognozy dla tzw. „adult industry” w Polsce?

Mam wrażenie, że pandemia dużo zmieniła. Dużo osób zaczęło pracować seksualnie. Nie tylko w Polsce, ale też globalnie. Tylko, że to jest praca online. Ale praca jako eskorta, spotkania i tak dalej, nadal są obarczone tabu. To podejście nadal się nie zmieniło. Seks za pieniądze nadal jest tabuizowany, co mnie martwi. Uważam, że nie powinno tak być. Ludzie zawsze mają tę potrzebę i wciąż z tego korzystają. Jest popyt, będzie podaż. To praca jak każda inna: online czy na żywo. Czym się różni praca modelki, osoby pracującej fizycznie czy psychicznie? Każdy z nas sprzedaje swoje ciało za pieniądze.

 

 

 

 

Przygotowała: Aleksandra Domeradzka