Black Midi powracają z podwójnym singlem

Black Midi powracają z podwójnym singlem
Źródło: Wikipedia Commons

Londyńska grupa 23 marca wypuściła dwa utwory promujące album Cavalcade, który ma ukazać się 28 maja. John L / Despair to intrygujący przedsmak nowego brzmienia zespołu, tak muzycznie skrajnego i bezkompromisowego w swojej naturze.

Od czasu wydania debiutanckiego albumu Schlagenheim w 2019, który okazał się wielkim sukcesem komercyjnym oraz przypadł do gustu rzeszy krytyków (m. in. nominacja do Mercury Prize za najlepszy brytyjski krążek), Black Midi znaleźli się na muzycznym radarze entuzjastów eksperymentalnego rocka na całym świecie. Charyzmatyczni muzycy udowodnili, że nie interesuje ich oczywiste brzmienie – prezentowaną przy okazji debiutu hipnotyzującą mieszankę math rocka oraz noise rocka strukturalnie można by przyrównać do awangardowego jazzu, progresywnie zmiennego i nieokiełznanego na każdym kroku.

Black Midi szybko zaskarbili sobie szacunek publiczności oraz zdobyli wielu fanów, którzy pokładali w nich nadzieje na zburzenie starego porządku. Po raczej spokojnym dla grupy roku 2020, doczekaliśmy się konkretnej odpowiedzi.

Wydawać by się mogło, że zespół nie mógł bardziej zniekształcić swojego brzmienia, jednocześnie pozostając spójnym kompozycyjnie. Jednak ponad pięciominutowy John L już od pierwszych sekund udowadnia, że muzycy poszli o krok dalej. Jest to opowieść o obaleniu starej władzy (tytułowego króla Jana), w której w odważny sposób skondensowali większą paletę dźwięków oraz połamali konwencjonalne linie melodyczne.

Resztę artykułu znajdziesz pod filmem.

Kawałek prezentuje się jako prawdziwie przytłaczający muzyczny potwór, z rozszalałymi i silnie zaznaczonymi partiami skrzypcowymi, prześladującym i powracającym w formie echa proroczym wokalem Geordiego Greepa oraz technicznie wysmakowaną grą na perkusji Morgana Simpsona. Oprócz skrzypiec, instrumentarium czteroosobowego zespołu wyjątkowo poszerza także szalona gra pianina oraz przeciągły saksofon.

Utwór John L charakteryzują dodatkowo gwałtowne przejścia oraz wydłużone pauzy, tak znamienne dla stylu londyńskiej grupy. W drugiej połowie słuchacz mierzy się z kolei z pokaźnym instrumentalnym pasażem, służącym jako progresywnie postępujący zwiastun finału, który spina kompozycję w organiczną całość.

Do uzyskania pożądanego efektu przyczyniła się producentka muzyczna i inżynier dźwięku Marta Salogni, włoska artystka w dużym stopniu odpowiedzialna za brzmienie sceny brytyjskiej, która współpracowała w kraju m. in. z FKA Twigs, Samphą, zespołami Glass Animals i Django Django oraz duetem Let’s Eat Grandma, jak również z międzynarodowymi gwiazdami (Björk, Bon Iver, Kelela, Alex Cameron).

Jeśli pierwszą część singla określilibyśmy ogniem, Despair w naturalny sposób porównamy do wody. Ukazuje się jako kawałek diametralnie różny od poprzedniego, moment odetchnienia po kataklizmie. Oczywiście, w interpretacji Black Midi wciąż wypada dość psychodelicznie, towarzyszy mu bowiem pokrętny tekst oraz rozprężone melodie. Jest jednak dość pogodny w swoim muzycznym charakterze. Można nawet powiedzieć, że w wokalu Greepa znajdziemy pewnego rodzaju nadzieję, zapewnienie lepszego końca.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że Despair nie znajdzie się na przyszłym albumie, pomimo jednoczesnego wydania z otwierającym Cavalcade kawałkiem o niechlubnym królu. Tak czy siak, wszystko wskazuje na to, że nowy materiał w maju nie zawiedzie.

Tekst: Kajetan Chabin