Albumy roku 2020 według redakcji HECTIC [cz. II]

Albumy roku 2020 według redakcji HECTIC [cz. II]
Grafika: Halina Nowocień

Redakcja magazynu Hectic przedstawia drugą część zestawienia albumów, na które powinniście byli zwrócić uwagę w 2020.


The Garden Kiss My Super Bowl Ring

Kicz. Przesada. Ironia. Gdy w marcu świat stanął w miejscu, demoniczni bracia bliźniacy z Kalifornii wydali dość radykalny album. Być może najbardziej ciężkostrawny materiał pod szyldem The Garden. Wyatt i Fletcher Shears, w swoich solowych projektach znani także jako Enjoy i Puzzle, są kontrkulturowym głosem młodego pokolenia. Świetnie wyczuwają niepokoje oraz frustracje swoich rówieśników. Kompozycje na Kiss My Super Bowl Ring cechuje maksymalizm i ekspresja formy utworom towarzyszą absurdalne, zabawne teksty oraz przejaskrawione, nieprzewidywalne aranżacje. Antymuzyczny charakter wydawnictwa, na którym artyści łączą synth punk, digital hardcore, breakbeat czy hip hop, posłużył braciom jako swego rodzaju manifest estetyczny. Trzeba przyznać, że alternatywne uniwersum Shearsów, androgynicznych głosicieli nowej religii, przypominających postaci z serii gier Final Fantasy, jest niezwykle uzależniające.


HMLTD West of Eden

Jeśli założyć, że przyszłość muzyki należeć będzie do umiejętnego lawirowania między gatunkami, kolektyw z Londynu zdecydowanie nie musi się o siebie martwić. Proponowana przez Happy Meal LTD fuzja art popu, glam punka i muzyki tanecznej, na papierze nie wydaje się niczym zaskakującym. Jednak w połączeniu z okazjonalną stylizacją na ścieżkę dźwiękową rodem ze spaghetti westernu, a także z interludiami, które służą jako monologi japońskich vocaloidów, stopień kompozycyjnej konceptualizacji materiału, dostarcza odbiorcy unikalnych wrażeń. Pomimo zabaw konwencjami, grupa podejmuje na albumie szereg poważnych tematów, m. in. zwiastuje apokalipsę cywilizacji Zachodu, przyrównuje problem tożsamości płciowej do morderstwa, czy porusza zagadnienie obsesyjnej miłości w stosunku do celebrytów. Przy okazji tworzy kilka art rockowych hitów, idealnych na niespokojne czasy. Trudno w 2020 o bardziej barwny debiut.


Against All Logic 2017 – 2019

Nicolas Jaar miał w 2020 ręce pełne roboty. Obok albumów Cenizas i Telas, powrócił także z nowym materiałem jako A.A.L. Nowe wydawnictwo to swoista kontynuacja płyty 2012 – 2017 wydanej w 2018. Przy okazji 2017 – 2019 Jaar pokusił się o nowe rozwiązania eksperymentatorskie i głębiej zanurzył w świat nieoczywistej elektroniki. Kompozycje z tegorocznego albumu są bardziej surowe i zdekonstruowane, a robotyczne hałasy zbuntowanych maszyn oraz dźwięki alarmów przeciwpożarowych są na porządku dziennym. Otrzymana mieszanka połamanego house’u i industrialnego techno kojarzy się z nurtem intelligent dance music (IDM). Jak na artystę jego formatu przystało, zaproponowana przez Jaara narracja jest wyśmienicie wyprodukowana i fascynuje złożonością ścieżek dźwiękowych. Pozostaje jedynie z niecierpliwością wyczekiwać następnego projektu Chilijczyka.    


Fontaines D.C. A Hero’s Death

Interesującym i świeżym zjawiskiem we współczesnej muzyce rockowej jest obserwowany, głównie w Wielkiej Brytanii, powrót do nurtu post-punk revival z przełomu lat 90. i 00. Trudno sobie obecnie wyobrazić, by obok Idles, Shame czy The Murder Capital, na brytyjskiej scenie post-punka miało zabraknąć irlandzkiego Fontaines D.C. Zespół z Dublina powstał w 2017 i zaledwie w zeszłym roku zadebiutował ze świetnie przyjętym albumem Dogrel, by już 15 miesięcy później zaprezentować światu kolejne wydawnictwo. Przy okazji A Hero’s Death muzycy ukazują bardziej stonowaną i przygnębiającą stronę swojej twórczości, co wcale nie oznacza, że materiał jest monotonny. Przeciwnie już na podstawie poprzedzających album singli można było jednoznacznie stwierdzić, że zespół nie traci na kreatywności. Dodatkowo, wychodząc tematycznie ze swojej małej ojczyzny, Fontaines D.C. skupili się na napisaniu bardziej uniwersalnych tekstów. Dublińczycy dają do zrozumienia, że mają apetyt na resztę świata.


Łona i Webber Śpiewnik domowy

Po czterech latach długiego oczekiwania, nowy projekt szczecińskiego duetu ujrzał światło dzienne. Raper Łona wraz z producentem Webberem znani są z zabawy słowem w abstrakcyjnej formie. Również na Śpiewniku domowym, materiale na pograniczu EP-ki i pełnoprawnego albumu długogrającego, muzycy powrócili z charakterystycznym dla nich inteligenckim humorem i niestandardową jak na hip hop elektroniczno-jazzową instrumentacją. W niecałe 30 minut przedstawiają 7 zróżnicowanych narracji od imprezowych sprawozdań po alkoholu, przez świadome komentarze polityczne, na szczecińskich historiach kończąc. Spośród nich, istotny jest także temat dziedzictwa żydowskiego, podejmowanego zarówno w przewrotnych tekstach, jak i poprzez implementację akordeonu, klarnetu czy trąbki w ścieżce dźwiękowej. Pomimo upływu lat, duetowi nie brakuje ani wigoru, ani kreatywności. Łona i Webber utrzymują poziom i ugruntowują swoją pozycję na szczycie łańcucha pokarmowego w polskim hip hopie.




Tekst: Kajetan Chabin