Albumy roku 2020 według redakcji HECTIC [cz. I]

Albumy roku 2020 według redakcji HECTIC [cz. I]
Grafika: Halina Nowocień

Z okazji zbliżającego się końca 2020, redakcja magazynu HECTIC przedstawia pierwszą część zestawienia najciekawszych albumów roku. To wydawnictwa, z którymi przez ostatnie 12 miesięcy nie sposób było się rozstać.     

clipping. – Visions of Bodies Being Burned

Dla fanów eksperymentalnego tria hip hopowego z Kalifornii sezon halloweenowy 2020 okazał się równie przychylny co zeszłoroczny. Visions of Bodies Being Burned okazało się kontynuacją rapowanych opowieści grozy, utrzymanych w stylistyce horrorcore, dopełnieniem There Existed an Addiction to Blood z października 2019. Sami twórcy przyrównują drugą część muzycznego dyptyku do filmowego sequelu, straszniejszego, bardziej żądnego krwi potwora, którego żniwo będzie większe niż w pierwowzorze. Trudno się z nimi nie zgodzić. Zaprezentowana przez muzyków mieszanka industrialu, archiwalnych nagrań głosowych i noise’u może doprowadzić przeciętnego słuchacza do bólu głowy. Tylko nieliczni wyjdą z seansu żywi, ale zdecydowanie warto podjąć to ryzyko.

Run the Jewels – RTJ4

Duet El-P/Killer Mike po 4 latach powrócił z czwartą częścią Run The Jewels. Weterani hip hopu ze Wschodniego Wybrzeża po raz kolejny wychodzą ze swojej strefy komfortu i sięgają po bardziej eksperymentalne rozwiązania, jednocześnie zachowując swój oryginalny styl. W efekcie płyta to niecałe 40 minut wybuchowego, politycznego przekazu oraz niezwykle chwytliwych i energicznych bitów. W projekcie gościnnie występują takie sławy jak Pharrell WilliamsZack de la Rocha z Rage Against the Machine, Joshua Homme z Queens of the Stone Age czy nawet Mavis Staples z legendarnej grupy The Staple Singers. Run The Jewels nie idą na kompromisy – rapują o systemowym rasizmie, nierównościach społecznych czy brutalności policji. Serwowany przez duet komentarz, działa jak kubeł zimnej wody na sumienie współczesnego obywatela. Coś, czego w 2020 zdecydowanie potrzeba.

Mac Miller – Circles  


W styczniu światło dzienne ujrzał pośmiertny album Mac Millera, swoista kontynuacja Swimming sprzed dwóch lat. Trudno powiedzieć w jakim kształcie płyta ukazałaby się, gdyby nie tragiczna śmierć artysty we wrześniu 2018. Zaprezentowany materiał przedstawia słodko-gorzką wizję człowieka, który zmaga się z depresją, uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Całość projektu utrzymana jest w minimalistycznej, intymnej stylistyce, a mieszanka gatunków muzycznych, które składają się na podkład instrumentalny, to prawdziwa uczta dla ucha. Odczucia towarzyszące słuchaniu Circles oscylują pomiędzy melancholią i przygnębieniem, a nadzieją i wzruszeniem – zupełnie jak sugerowałby to tytuł. W wokalu artysty, ostatnim, co po sobie zostawił, słuchacz nie uświadczy żadnego zakłamania. Gorące przyjęcie wydawnictwa przez fanów oraz krytyków, to być może najlepsze podziękowania, jakie Mac mógł otrzymać po śmierci.

 Grimes – Miss Anthropocene

Nowa płyta kanadyjskiej artystki okazała się dopełnieniem 2020 – lutową zapowiedzią roku przełomu. Nakreślona przez Claire Boucher tytułowa Miss, uosobienie ekologicznej zagłady, przypomina z jednej strony o ciągle obecnym problemie ocieplenia klimatu epoki antropocenu, ostatniego okresu geologicznego planety. Z drugiej jednak – album unaocznia animozje międzyludzkie czasu niepewności. W charakterystyczny dla siebie sposób, przewartościowanie kultury XXI wieku Grimes wyraża poprzez słodki, synth popowy wokal oraz elektroniczne aranżacje. Dodatkowo, na Miss Anthropocene pojawia się sporo wstawek industrialnych, co w konsekwencji tworzy wrażenie pewnego rodzaju dualizmu. Kanadyjka zdaje się sugerować, że zakończenie pozostaje otwarte – przyszłość ludzkości może przyjść zarówno pod postacią słodkiego anioła, jak i technologicznej anihilacji.

Waglewski Fisz Emade – Duchy ludzi i zwierząt

Fisz i Emade, duet znany z hip hopowego projektu Tworzywo Sztuczne, powtórnie łączy siły ze swoim ojcem – Wojciechem Waglewskim. Na trzecim albumie rodzinne trio ponownie zaprasza słuchacza do nieoczywistego świata słów. Przedstawia subiektywną interpretację prawd uniwersalnych i zmusza odbiorcę do łączenia kropek na własną rękę. Odtajnienie ukrytych treści wymaga jednak dużej dozy wrażliwości – Waglewscy zabierają odbiorcę w prawie godzinną, hipnotyczną podróż przez czas i przestrzeń, składającą się z 11, rozbudowanych kompozycji w odcieniach rocka psychodelicznego, jazzu, funka czy nawet muzyki klasycznej. O ile charakter płyty należałoby określić jako melancholijny, muzycy pozostawili cierpliwemu słuchaczowi parę wskazówek odnośnie światełka na końcu tunelu.

Zdechły Osa

W ramach wyróżnienia, redakcja magazynu pragnie zwrócić uwagę czytelników na tegoroczną twórczość Zdechłego Osy, kontrowersyjnego rapera łączącego stylistykę hardcore hip hopu, emo, rocka, a nawet neurofunku. Chociaż artysta nie wydał jeszcze żadnego albumu, pozostaje wypatrywać jaką formę przyjmie jego pierwsze, pełnoprawne wydanie muzyczne oraz na ile proponowana przez niego fuzja agresywnych gatunków muzycznych stworzy koherentną całość. Na razie jednak, słuchaczy spragnionych świeżych zjawisk w polskim undergroundzie, powinien przekonać eksplozywny i wulgarny charakter wydanych w 2020 singli.

Tekst: Kajetan Chabin